Ks. Franciszek Kuksewicz dziekan parafii Miory
Data: 13-03-2007 o godz. 20:45:13
Temat: Miory


Prawdziwie kresowym kapłanem i męczennikiem był ks. Franciszek Kuksewicz, proboszcz parafii Miory i dziekan kresowego dekanatu miorskiego,


najbardziej wysuniętego na północ w przedwojennej Rzeczypospolitej i graniczącego na północy ze Związkiem Radzieckim i Łotwą. Oddał swe życie w końcu czerwca 1941 r. w miejscowości Nikołajewo po kilku dniach strasznego „marszu śmierci”.

Ks. F. Kuksewicz urodził się 12.X.1887 r. we wsi Pojeziory w parafii Kalwaria koło Wilna. Jego rodzicami byli Jan i Franciszka z Bilkiewiczów. Uczył się najpierw w szkole początkowej, a następnie w sześciooddziałowej szkole w Wilnie. Potem uczył się na kursach rzemieślniczych przy Szkole Chemiko - Technicznej w Wilnie i stąd przeniósł się Gimnazjum w Wilnie. W 1907 r. wstąpił do Wileńskiego Seminarium Duchownego, które ukończył w 1911 r. i przyjął święcenia kapłańskie. Prymicje odprawił 3 lipca 1911 r. w swoim kościele parafialnym w Kalwarii.

Na pierwszą placówkę został skierowany do Krewa, gdzie przez rok był wikariuszem. Następnie w latach 1912-1915 wikariuszował w parafii farnej w Grodnie. Stąd przeszedł na probostwo do Hożej, a po roku, w 1916, został proboszczem parafii Jeziory, również w dekanacie grodzieńskim. Tu duszpasterzował ponad 20 lat i pozostawił po sobie pamięć bardzo gorliwego kapłana. Odrestaurował tu stary drewniany kościół. Jako kleryk bywał w czasie wakacji u ks. Kuksewicza ks. Henryk Hlebowicz, późniejszy profesor Seminarium Duchownego w Wilnie i wykładowca na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Stefana Batorego. Zawarta wówczas znajomość przekształciła się potem w trwałą przyjaźń.

W 1937 r. Arcybiskup Romuald Jałbrzykowski awansował ks. Kuksewicza na dziekana i proboszcza parafii Miory. Była to duża parafia, licząca ponad 5000 wiernych, rozsianych wśród licznych tu prawosławnych. Tereny były piękne, z dużymi jeziorami. Neogotycki kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, zbudowany w początkach XX w., był położony tuż nad jeziorem. Tereny te słynęły z uprawy i obróbki lnu, który kupowały fabryki z Łodzi. Ks. Stanisław Fiedorczuk, który w latach 1938-1939 był wikariuszem w Miorach, bardzo ciepło wspomina ks. Kuksewicza. Pisze on: „Zdarzało się, że prowadząc w odległych wsiach zebrania Katolickich Stowarzyszeń Młodzieży wracałem późnym wieczorem. Ks. Dziekan zawsze czekał na mnie. Spotykał, zapraszał na herbatę. Omawialiśmy pracę bieżącą i na przyszłość. Staraliśmy się być wzorem dla innych parafii w dekanacie”.

Rzeczywiście ks. Kuksewicz był wzorem dla innych kapłanów. Nie wiemy, jak przeżył początkowy okres wojny i okupacji sowieckiej. Na terenach północnych dawnej Polski był to okres niezwykle ciężki. Wiadomo natomiast z listu ks. Józefa Ingielewicza do Kurii Metropolitalnej w Wilnie z dnia 18.VII. 1941 r., iż w nocy z 22 na 23 czerwca tego roku ks. Kuksewicz oraz ks. Stanisław Eljasz, proboszcz Idołty, zostali uwięzieni i wywiezieni do więzienia w Berezweczu. Ks. Ingielewicz nie pisze tam o sobie, ale gdy przyszli go aresztować, on zdołał tego uniknąć i odtąd ukrywał się. W Berezweczu natomiast znalazło się bardzo wielu mieszkańców powiatu głębockiego i brasławskiego. Część z nich 24 czerwca pociągiem wywieziono do Kujbyszewa, a innych popędzono drogą w stronę Witebska. Ilu znalazło się na tej strasznej drodze śmierci, dokładnie nie wiadomo. Jedni szacują na około 4000, inni na 1500 do 2000. Wielu z tych pędzonych zginęło od kul konwojentów NKWD lub padło z wycieńczenia. Ostatni dramat pędzonych ludzi dokonał się w miejscowości Taklinowo (obecnie Nikołajewo) koło Ułły nad Dźwiną. Tu zaskoczył ich nalot niemieckich samolotów. Po tym nalocie konwojenci wymordowali więźniów z karabinów maszynowych. Tylko jednostkom udało się uratować i oni dali świadectwo o tej zbrodni. Obaj księża zginęli razem. Istnieje przekaz, iż w czasie tego strasznego marszu ks. Kuksewiczem opiekował się i podtrzymywał młodszy współbrat, ks. Stanisław Eliasz. Zamordowanych ludzi zasypano w dołach po ziemniakach w kołchozie Nikołajewo. Po wkroczeniu tam Niemców ciała pomordowanych ekshumowano i przeniesiono do olbrzymiego grobu na skraju lasu koło Taklinowa.

Ks. Tadeusz Krahel

Czas Miłosierdzia





Artykuł jest z ABC Miory, Wilenszczyzna, Bialorus, Kresy Portal Edukacyjny
http://www.miory.eu

Adres tego artykułu to:
http://www.miory.eu/modules.php?name=News&file=article&sid=26